Showing posts with label kobiety. Show all posts
Showing posts with label kobiety. Show all posts

Monday, 13 April 2015

Wiosenne porządki

W końcu to zrobiłam. Przejrzałam zawartość szafy i pozbyłam się rzeczy, których nie noszę z tych czy innych względów. Tak, nawet tej spódniczki, w którą się nie mieszczę. Wisiała tak od lat jak jakiś smętny wyrzut sumienia, przypominając mi o tym, że planowałam się odchudzać. Plany planami, a jedzenie takie dobre...

No więc wyrzuciłam, bo już nie mogłam na nią patrzeć.

A jeśli zmaleje mi dupsko, kupię sobie nową, o.

Nie wyrzuciłam tylko mojej ukochanej bluzy, która kiedyś była czarna, a teraz jest szara, znoszona i udekorowana kilkoma dziurami. Nie mogę i już. Tłumaczę sobie, że przecież nie zajmuje dużo miejsca, że włożę ją pewnie jeszcze kilka razy, mimo złachania i ogólnej szmatławości, że mogę zaszyć dziury i pofarbować na nowo (czego pewnie i tak nie zrobię, bo z igłą i nitką mi nie po drodze, a za farbowanie wolę się nie zabierać, bo pewnie źle by się to skończyło).

Może kiedyś wyrzucę. Istnieje jednak szansa, że zamiast tego schowam ją w najgłębszym kącie szafy, ot tak, na pamiątkę.

Macie w swoich szafach takie rzeczy, z którymi nie możecie się rozstać? Rzeczy, które mają dla Was szczególną wartość? Rzeczy, z którymi wiążą się historie, wspomnienia, miłe myśli? Rzeczy, które przeżyły już niejedną garderobianą czystkę?

Jeśli macie - to żaden powód do wstydu. Każdy bywa czasem sentymentalny.

Można zacząć się martwić, jeśli takie zachowane z sentymentu fatałaszki stanowią połowę zawartości szafy.

To samo dotyczy ludzi, z którymi zadajemy się wyłącznie z sentymentu, przez wzgląd na stare dzieje. Ale to już temat na inną notkę...

Thursday, 9 February 2012

Idealna kobieta.

Zawsze miła, grzeczna, usłużna i uśmiechnięta. Nigdy się nie skarży i nigdy, ale to przenigdy się nie zlosci, bo przecież złość piękności szkodzi, a od dziecinstwa powtarzali jej, że uroda to jej największy skarb. Zadbana, czyli szczupła, ale kształtna, przystrzyżona tu i ówdzie, spiłowana, umalowana i ubrana skromnie, ale z klasą. Elegancka, ale nie na tyle, by swoją elegancją zastraszać facetów.

Musi być na tyle inteligentna, by nie ośmieszyć swojego mężczyzny w towarzystwie, ale bez przesady, bo to przecież on ma błyszczeć. Musi pracować, ale w żadnym wypadku nie wolno jej zarabiać wiecej niż zarabia on, bo to przecież nie wypada i tyle. Nie wolno jej kląć, palić i pić, za to wypada przymykać oko, kiedy jej mężczyzna to robi. W końcu jest facetem, więc mu wolno.

Czy wspomniałam już, że koniecznie musi kogoś mieć? No wiec: musi. Bez mężczyzny z pewnoscia uschnie albo, co gorsza, uświadomi sobie, ile jest warta i zacznie robić coś dla siebie. To niebezpieczne. Lepiej, by nadal stawiała cudze potrzeby przed własnymi i brała na swoje barki ciężar wszystkich obowiązków. Jeśli przy tym wszystkim nadal będzie wyglądać nienagannie i uśmiechać się uroczo, może nawet zasłuży na pochwałę.

Musi miec własne zainteresowania. Najlepiej, jeśli będą przypadkiem wiązać się z utrzymaniem porządku w domu, wychowaniem dzieci i dbaniem o pełny brzuch faceta. Nie powinna interesowac sie męskimi sprawami, takimi jak samochody i sport. A jeśli nawet wie, co to spalony, niewskazane jest, by się tą wiedzą chwaliła. To takie niekobiece.

Kobieta idealna musi byc doskonałą żoną, matką, kochanką i gospodynią. Musi zachowywać się jak dama, uwodzic jak luksusowa kurtyzana, harowac jak koń i szczerzyć się jak kot z Cheshire. Kobieta idealna to ponury mit, na który tak wiele z nas daje się zlapac, nie zauważając nawet, jak się wypalamy.

Mowi się, że ideały nie istnieją. Uwierzmy w to i przestańmy próbować się nimi stać.