Showing posts with label jedzenie. Show all posts
Showing posts with label jedzenie. Show all posts

Tuesday, 8 November 2016

Mini-poradnik: dieta ketogeniczna na budżecie.

Kiedy zaczynałam moją przygodę z dietą ketogeniczną, martwiłam się, że będzie ona koszmarnie droga. W końcu mięso, które jest podstawą wielu przepisów w tej diecie, sporo kosztuje.

Kilka miesięcy później mogę z całą pewnością stwierdzić, że się myliłam. Podstawą diety ketogenicznej nie jest białko, a tłuszcze. O ile nie trenujesz wyjątkowo intensywnie, nadmiar białka może nawet wyrzucić Cię z ketozy. Wcale nie musisz codziennie jeść steków; ba, możesz z powodzeniem trzymać się diety wegetariańskiej i jednocześnie ketogenicznej. Jeśli chcesz spróbować keto, ale obawiasz się, że ten sposób żywienia wypali Ci dziurę w kieszeni, nie bój nic. Keto i niewielki budżet da się połączyć, o ile znasz kilka przydatnych trików.




  1. Wcale nie musisz jeść więcej mięsa niż dotąd. Tak, może będziesz kupować więcej mięsnych przekąsek, takich jak kabanosy i naturalne wędliny, ale pomyśl, że będziesz je kupować zamiast chipsów i słodkości, więc wszystko powinno się pięknie wyrównać. Istnieje też szansa, że nie będziesz głodny tak często, jak teraz, więc rzadziej będziesz sięgać po przekąski.
  2.  Jeśli jesteś mięsożerny, kupuj mięso w promocjach. Szukaj najlepszych ofert w supermarketach. Jeśli masz w okolicy dobrego rzeźnika, sprawdź, czy nie da Ci zniżki na duże zakupy. Zamiast kurczaka w porcjach - kup całego, starczy na więcej posiłków, a na kościach będziesz mógł ugotować bulion.
  3. Tłustsze kawałki mięsa są tańsze, podobnie jak mielone mięso z większą zawartością tłuszczu kosztuje mniej niż chude. Może się okazać, że na mięso będziesz wydawać mniej, niż jedząc standardowo!
  4. Pomyśl o wszystkich tych rzeczach, których już nie będziesz musiał kupować. Chleb, makaron, ciastka, czekoladowe batoniki, płatki śniadaniowe... Osobiście mam słabość do ciemnej czekolady, więc nadal ją kupuję, ale okazuje się, że ta droga i markowa wcale nie musi być lepsza od tej zwyczajnej. Dla pewności czytaj etykiety, a wkrótce zapamiętasz, co warto kupować, a co lepiej omijać szerokim łukiem.
  5. Przygotowywanie posiłków to klucz do sukcesu. Jeśli masz przed sobą intensywny tydzień, a w niedzielę masz trochę wolnego czasu, przyszykuj jedzenie na zapas. Ja często smażę frittatę z serem i bekonem - tym sposobem mam z głowy śniadania co najmniej do czwartku. Szykuję też mięso do sałatek. Najbardziej lubię szarpaną wieprzowinę i szponder wołowy, które gotuję w wolnowarze, ale z powodzeniem można je zrobić w piekarniku. Samo zmontowanie sałatki to już kwestia paru minut. Na kolację możesz zrobić dużą zapiekankę albo lazanię z bakłażana albo cukinii. Większość przepisów na tego typu dania jest obliczona na 8-10 porcji, więc resztki możesz zamrozić na później.
  6. Przekąski. Jak wspomniałam wcześniej, może się okazać, że nie będziesz po nie sięgał tak często, ale jeśli czujesz mały głód, spróbuj chipsów bekonowych. Plastry bekonu (z przerostami tłuszczu) usmaż albo zgrilluj na chrupko i trzymaj w woreczkach w lodówce. Świetnie smakują same, a jeszcze lepiej zanurzone w śmietankowym serku.
  7. Mrożone brokuły i kalafior są równie dobre jak świeże, a znacznie tańsze. To samo tyczy się szpinaku.
  8. Jeśli nie możesz sobie pozwolić na kupowanie organicznych jaj, stawiaj na te z wolnego wybiegu. Kupowanie dużych opakowań wychodzi taniej, a istnieje spore prawdopodobieństwo, że będziesz jadł dużo jaj, więc zdecydowanie warto.
  9. Jeśli idzie o ser, podobnie jak w wypadku czekolady, czytaj etykiety. Markowe nie zawsze znaczy lepsze! 
  10. I wreszcie najważniejsze - tłuszcze. Tak, prawdopodobnie będziesz wydawać nieco więcej na masło, śmietanę i oliwę, ale o ile nie będziesz kupować najdroższych marek, różnica nie powinna być znacząca.



Tak naprawdę więc przejście na keto nie powinno wypalić dziury w Twoim domowym budżecie - a kto wie, może nawet pomoże Ci zaoszczędzić parę groszy!

A Ty masz może jakieś sposoby na jedzenie LCHF na budżecie? Jakieś ulubione tanie przepisy, którymi chciałbyś się podzielić?

Monday, 19 September 2016

Livin' la vida low-carb.

Nigdy nie zapominaj o śniadaniu, to najważniejszy posiłek dnia. Jedz dużo owoców i warzyw. Smoothies są dobre dla zdrowia. Za wszelką cenę unikaj tłuszczu, jedz tylko chudy nabial. Cholesterol szkodzi. Twoje ciało potrzebuje węglowodanów, żeby funkcjonować.

Pamiętasz te reguły? No pewnie, że tak. Słyszałeś to wiele razy z ust różnej maści ekspertów, czytałeś o tym w magazynach i na stronach poświęconych zdrowemu odżywianiu.

A teraz zapomnij wszystko, co wiesz. Oczyść umysł i weź głęboki oddech, bo to, co przeczytasz, może Cię zaskoczyć.

Bo co, gdybym Ci powiedziała, że możesz jeść jajka, ser i boczek, i chudnąć? Gdyby okazało się, że nie musisz chodzić głodny albo zastępować posiłków płynnym jedzeniem, i że wcale nie musisz na zawsze żegnać się z masłem, by chudnąć? Gdybyś dowiedział się, że możesz nawet pić alhohol - i nadal chudnąć, choć może trochę wolniej?

Nie, to niemożliwe, powiesz. Też tak myślałam.

A potem odkryłam dietę ketogeniczną.

Diety niskowęglowodanowe zyskały na populatności w ostatnich latach i wydaje się, że każdy, kto próbował kiedyś zrzucić parę kilo, wie, że jeśli przestanie jeść ziemniaki, chleb i makaron, to  na pewno będą tego efekty. Dieta ketogeniczna idzie trochę dalej i ogranicza węglowodany do minimum. Pewnie wiesz, że ludzkie ciało i mózg potrzebują paliwa z węglowodanów, żeby funkcjonować poprawnie. Jest w tym trochę prawdy - ale tylko trochę. Węglowodany są po prostu najłatwiej dostępnym źródłem paliwa dla ludzkiego ciała. Co więc się stanie, jeśli drastycznie zmniejszysz ich ilość w diecie?

Odpowiedź jest prosta: Twoje ciało zacznie szukać alternatywnych źródeł energii. I tu pojawia się tłuszcz, zmora każdego dietującego. Okazuje się, że możemy przestawić swoje ciała ze spalania glukozy, którą wytwarza organizm, kiedy dostarczamy mu węglowodanów, na spalanie tłuszczu. Kiedy ograniczasz węgle do minimum, Twoje ciało wchodzi w stan ketozy: zaczyna produkować ketony, które stają się głównym źródłem energii. Tym sposobem zmieniasz się w chodzącą maszynę do spalania tłuszczu. I to w zasadzie cała filozofia.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, zajrzyj tutaj.

Nie wierzyłam, że to się da, że zadziała, ale, cholera, działa. Kilka miesięcy i 7 kilo później, czuję się dobrze, ćwiczę tak samo intensywnie jak wcześniej, mój brzuch jest tak płaski, że nie mogę się na niego napatrzeć, a do tego mam mnóstwo energii, bez jej irytujących spadków.

To nie tak, że potępiam inne diety i sposoby żywienia. Każdy jest inny, ostatecznie chodzi o to, żeby spalać więcej niż się przyjmuje, i nie ma uniwersalnego sposobu żywienia, który służy każdemu. Wiem jedno: nigdy dotąd nie byłam na diecie, na której nie czułam się głodna, za każdym razem miałam wrażenie, że czegoś sobie odmawiam. A teraz? Teraz czuję się tak, jakbym w ogóle nie była na żadnej diecie.

Istnieje granicząca z pewnością szansa, że na początku będziesz tęsknić do węgli. Przez pierwsze kilka dni możesz nawet doświadczyć keto grypy, wraz z jej wszystkimi grypopodobnymi objawami: bólem głowy, mdłościami, bólami mięśni... Być może będziesz chciał się poddać. Aż pewnego dnia obudzisz się, czując się, jakbyś wypił najmocniejszą kawę na świecie. To znak, że Twoje ciało zaczyna się przyzwyczajać do nowego źródła energii.

Przygotowywanie posiłków jest ważne, zwłaszcza na początku. Prostota jest kluczem do sukcesu, więc trzymaj się prostych dań: mięso albo ryba i zielona sałatka na lunch i kolację, jajka i boczek na śniadanie, sery i wędliny w charakterze przekąsek. Czytaj etykiety na opakowaniach; z czasem dokonywanie dobrych wyborów zacznie Ci przychodzić naturalnie. Jedzenie na mieście może być wyzwaniem, ale wszystko da się zrobić, pamiętaj tylko, żeby trzymać się z dala od makaronów, ryżu, ziemniaków i chleba. Alkohol jest jak najbardziej dozwolony, ale zamiast piwa lub kolorowych koktajli sięgaj po wysokoprocentowe trunki (rum, gin, whiskey, wódka) i mieszaj je z gazowaną wodą albo (w ostateczności) bezcukrowymi napojami. Przed keto nie podejrzewałam, że wódka z gazowaną wodą i plasterkiem cytryny może być tak pyszna i orzeźwiająca.

Kiedy już ogarniesz, co i jak, możesz zacząć eksperymentować. Jako była blogerka kulinarna rzuciłam się w wir testowania nowych przepisów i zaskoczyło mnie, jakie to wszystko proste, jak łatwe i praktyczne. W moim wypadku nie chodzi już nawet o osiągnięcie jakiejś docelowej wagi, to po prostu styl życia i z łatwością mogłabym się go trzymać na zawsze.

No i pewnie będę.

Mam sporą kolekcję książek kucharskich, których rzadko używam, więc pomyślałam sobie, że zrobię sobie wyzwanie. Otóż raz w tygodniu będę przerabiać jeden przepis z którejś z książek na wersję keto i dzielić się z Wami rezultatami. W końcu jeść trzeba, prawda?